Po wpadce MSZ w związku z komiksem o Chopinie, Radosław Sikorski oficjalnie przyznał, że wydanie komiksu było błędem. I przeprosił. Słusznie. Przypomnijmy, że w komiksie, który miał być rozprowadzany w niemieckich gimnazjach, padały oprócz wulgaryzmów, określenia takie jak „cweloholokaust”. Nie wszystkim jednak przeszkadzają. Głos w tej sprawie zabrał redaktor Bartek Chaciński z „Polityki”, który w swoim blogu napisał: „Nikt nie zadał sobie trudu, by się zastanowić nad tym, czy komiks nie jest aby medium dojrzałym do tego, żeby świadomie wywoływać kontrowersje i zmuszać do dyskusji (a jest – przynajmniej od czasów rewolucji obyczajowej w latach 60.). Choćby przedstawiając Chopina wystylizowanego na kogoś w stylu Piotra Rubika i grającego we współczesnym zakładzie karnym. Taki Chopin nie mówi „motyla noga”, gdy mu spadną nuty na podłogę. A jeśli otoczenie grzmi o możliwym „cweloholokauście”, to jest to taki sam literacki zabieg na języku jak te znane z książek Masłowskiej czy Stasiuka. Jest to uzasadnione”. Jak widać – pisząc o poszerzaniu granic sztuki, można znaleźć się również poza granicami zdrowego rozsądku. A na marginesie: dlaczego tak wielki poeta jak Cyprian Kamil Norwid nie wpadł na to, by zacząć swój słynny wiersz słowami: „Byłem, k..., u ciebie, w te dni, Fryderyku...”?
Piotr Duda: Nie będę się zniżał do poziomu pana prezydenta Wałęsy
Sławomir Nowak: Polska jest przygotowana na piłkarskie mistrzostwa
Autostrady nie ma - nagrody dla urzędników GDDKiA są
Beata Sawicka posiedzi trzy lata w więzieniu
Pierwsze komentarze po skandalicznej wypowiedzi Wałęsy

Paweł Lisicki: Rząd Tuska skalą nieudacznictwa bije na głowę poprzednie gabinety
Posłowie chcą odszkodowań za to, że zostali "internowani w Sejmie"
Donald Tusk gani Stefana Niesiołowskiego
Joanna Lichocka: System Tuska, aby się nie zawalił, potrzebuje pieniędzy
Andrzej Halicki: Chyba główną lekturą Jarosława Kaczyńskiego jest "Mein Kampf"


