Krzysztof Skłodowski
,
Fotorzepa
„Na mieście rozeszła się plotka, że nagrodę Człowieka Roku „Wprost” miałem dostać ja. Słyszałem o tym od kilku osób związanych z gazetą” – twierdzi Janusz Palikot. Robert Biedroń łączy to z odwołaniem Tomasza Lisa ze stanowiska naczelnego „Wprost”.
Zdaniem Palikota przyznanie nagrody Donaldowi Tuskowi jest parodią:
To co się dzieje w ciągu tego ostatniego miesiąca, kiedy Tusk leci na łeb, na szyję w sondażach, popełnia błąd za błędem, stało się to jakoś parodią samej tej nagrody. Dziwię się brakowi instynktu redakcji. W tym momencie wygląda to na jakieś waflowanie władzy. To się źle skończy dla "Wprost", ale przede wszystkim dla pewnych standardów, bo część ludzi po prostu już nie będzie wierzyła w to, że jakiekolwiek nagrody w naszym kraju mają charakter głosu opinii publicznej.
W podobnym tonie wypowiadał się o nagrodzie w portalu Onet.pl Robert Biedroń:
To subiektywna ocena redakcji tygodnika "Wprost". Odwołanie redaktora naczelnego tego tygodnika, Tomasza Lisa, może jednak sugerować, że przyznanie nagrody dla premiera Donalda Tuska nie było takie jednogłośne. W rankingu polityków nominowanych wysoką pozycję zajmował też Janusz Palikot. Ubolewam, że to nie on jest zwycięzcą tego konkursu. Dokonał rzeczy wydawałoby się niemożliwej - wprowadził do Sejmu 41 posłów, tworząc trzecią siłę polityczną w kraju.
I oto stało się jasne. To Palikot miał zostać człowiekiem roku, a gdy tak się nie stało, ktoś musiał ponieść tego konsekwencje. Wdzięczni jesteśmy Sherlockowi Palikotowi i doktorowi Biedroniowi, że rozwikłali i tę zagadkę.
PO przymila się do ludowców
Ludwik Dorn: czy Putin ubezwłasnowolnił Tuska?
Jarosław Kaczyński: Donald Tusk to Napoleon. Pod Waterloo
Premier: Raport Millera jeszcze przed wyborami
Witold Waszczykowski o wizycie prezydenta w Rosji

Paweł Lisicki: Rząd Tuska skalą nieudacznictwa bije na głowę poprzednie gabinety
Posłowie chcą odszkodowań za to, że zostali "internowani w Sejmie"
Donald Tusk gani Stefana Niesiołowskiego
Joanna Lichocka: System Tuska, aby się nie zawalił, potrzebuje pieniędzy
Andrzej Halicki: Chyba główną lekturą Jarosława Kaczyńskiego jest "Mein Kampf"


