Rafal Guz
,
Fotorzepa
Co zrobić, aby zarobić? Można, jak firma ATM Grupa przekazać darowiznę na Fundusz Wyborczy Platformy Obywatelskiej, a potem podpisać kilkumilionowy kontrakt z TVP.
System jest prosty. W 2007 r. członkowie ATM wpłacili kilka tysięcy złotych na kampanię wyborczą PO. W niedawnym konkursie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na programy telewizyjne w pierwszym multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej zwycięzcą została ATM Grupa. Szefem KRRiT jest były członek PO, Jan Dworak (na zdjęciu). Dodatkowo w 2008 r, firma ATM Grupa odpowiadała za realizację orędzia Donalda Tuska.
Osoby związane z ATM Grupa wpłaciły na kampanię PO w 2007 r. przynajmniej 38 tys. zł („przynajmniej”, bo o wszystkich darczyńcach prawdopodobnie nie wiemy) - pisze Grzegorz Wierzchołowski w niezalezna.pl. - Na listach wpłat na Platformę znajdujemy m.in. nazwiska Doroty Michalak-Kurzewskiej (ponad 14 tys. zł) i Macieja Grzywaczewskiego (10 tys. zł). Pierwsza była do lutego 2010 r. wiceprezesem ATM Grupa, a dziś jest prokurentem spółki; z kolei Grzywaczewski - notabene dobry znajomy Jana Dworaka, obecnego przewodniczącego KRRiT - jest wiceprezesem firmy ATM. Platformę wspierał finansowo także Paweł Tobiasz (14 tys. zł) – członek zarządu ATM. Zapewne to przypadek – ale w ciągu kilku miesięcy na przełomie lat 2008 i 2009 ATM Grupa w wyniku decyzji urzędników państwowych zyskała gwarancję wielomilionowego zarobku. 9 grudnia 2008 r. spółka podpisała np. warty 13 mln zł kontrakt z TVP na realizację pierwszej serii odcinków serialu „Tancerze”, a w styczniu 2009 r. serwis branżowy mediafm.net poinformował, że ATM Grupa zawarła umowę z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości (agencja rządowa) na dotację projektu „Kompleksowo wyposażone nowoczesne studio filmowo-telewizyjne do produkcji w technologii XDCAM-HD”. Dotacja PARP przyznana ATM opiewa na prawie 31 mln zł.
Do niedawna na sztandarach PO powiewało hasło „apolityczności mediów publicznych”. Podział łupów między koalicję PO-SLD-PSL pokazał, że deklaracje deklaracjami, ale „prawo musi być po naszej stronie”. Jak widać, za publiczną kasę można w sposób łatwy i przyjemny zdobywać nowych sojuszników. Gratulujemy pomysłowości, czy jednak takie działania „apolitycznego” przewodniczącego KRRiT nie noszą znamion korupcji politycznej?
Nie ma śladu po ustaleniach Tuska i Putina w sprawie śledztwa
Minister rolnictwa zakłada się o cukier
WikiLeaks: Tusk musi spotkać się z Obamą, bo straci wiarygodność...
Wybory jednak dwudniowe?
Muzyczny kicz roku, czyli Krzysztof Ibisz i baloniki

Paweł Lisicki: Rząd Tuska skalą nieudacznictwa bije na głowę poprzednie gabinety
Posłowie chcą odszkodowań za to, że zostali "internowani w Sejmie"
Donald Tusk gani Stefana Niesiołowskiego
Joanna Lichocka: System Tuska, aby się nie zawalił, potrzebuje pieniędzy
Andrzej Halicki: Chyba główną lekturą Jarosława Kaczyńskiego jest "Mein Kampf"


