„Prawdę mówiąc zaskoczyła mnie powódź złych wieści dotyczących zięcia Lecha Kaczyńskiego, pana Dubienieckiego. (...) Zastanawiała mnie ta perfekcja, z jaką dziennikarze śledczy „Gazety Wyborczej” wyłuskali ciemne sprawki tej ciemnej postaci. Choć pamiętając jak kiepsko poradził sobie pion śledczy Wyborczej z aferą Rywina mogłem sądzić, że tym razem po prostu dopisało im szczęście” – pisze bloger rosemann w Salonie24.
Ci nieodpowiedzialni blogerzy. Trzeba im w kółko powtarzać, że dziennikarskie śledztwo w sprawie afery Rywina było wyjątkowo trudne ze względu na nieopanowanie przez redaktora Michnika zasad działania dyktafonu. A poza tym – jakiej „afery”? Przecież Włodzimierz Czarzasty wielokrotnie podkreślał, że afera została wyssana z palca. Ale do blogera rosemanna to nie dociera. Taki z niego uparciuszek.
Piotr Duda: Nie będę się zniżał do poziomu pana prezydenta Wałęsy
Sławomir Nowak: Polska jest przygotowana na piłkarskie mistrzostwa
Autostrady nie ma - nagrody dla urzędników GDDKiA są
Beata Sawicka posiedzi trzy lata w więzieniu
Pierwsze komentarze po skandalicznej wypowiedzi Wałęsy

Paweł Lisicki: Rząd Tuska skalą nieudacznictwa bije na głowę poprzednie gabinety
Posłowie chcą odszkodowań za to, że zostali "internowani w Sejmie"
Donald Tusk gani Stefana Niesiołowskiego
Joanna Lichocka: System Tuska, aby się nie zawalił, potrzebuje pieniędzy
Andrzej Halicki: Chyba główną lekturą Jarosława Kaczyńskiego jest "Mein Kampf"


