Rafał Guz
,
Fotorzepa
Dr Ryszard Kessler, politolog z Uniwersytetu Zielonogórskiego udzielił dzis wywiadu portalowi Wirtualna Polska. Mówił m.in. o ankietach, które muszą wypełnić kandydaci Platformy, o pomysłach PO i PiS-u na kampanię wyborczą oraz o tym, kto będzie nowym premierem. Pytany o cel kontrowersyjnych ankiet PO, dr Kessler mówi:
Przychodzi mi do głowy tylko jedno wytłumaczenie. Takie, że jeżeli Tusk sam reżyseruje listy, to po to, żeby w ten sposób szukać haków na własnych ludzi. Boi się też wystawiać na listach wyborczych ludzi, którzy w przyszłości mogliby być dla niego zagrożeniem. Metoda weryfikacji kandydatów przy pomocy ankiet jest jednak dużym błędem. Intensyfikuje podejrzenia wobec działaczy PO i kojarzy się z inwigilacją. Jest też formą wywierania presji na przyszłych kandydatów.
Politolog odniósł się również do zaostrzenia języka politycznego rzez Platformę:
Widać, że Tuskowi brakuje pomysłu na kampanię wyborczą. To, co się udawało przez kilka lat skutecznego PR, nagle przestało działać. Premier został ze wszystkimi problemami sam. W partii nie ma nikogo, kto stanąłby obok niego i wzmocnił jakikolwiek przekaz samego premiera. Grzegorz Schetyna jest dobrym organizatorem, ale nie ma charyzmy, którą mógłby porwać wyborców zwiększając notowania PO.
Dr Kessler uważa, że PO będzie brutlaniejsze niż dotychczas:
Tusk nie ma innego wyjścia. Jak każda kampania, również kampania parlamentarna musi mieć wyraziste amplitudy budowania napięcia. Myślę, że kontratak zacznie się po beatyfikacji. Bo teraz podobne działania byłyby przez elektorat odebrane bardzo negatywnie. Wydaje mi się, że PO czeka na moment, aż będzie mogła zradykalizować język polityki. I jeszcze raz spróbować eksperymentu, licząc że Polacy w dniu głosowania kolejny raz wybiorą mniejsze zło. Myślę, że kontratak zacznie się po beatyfikacji.
Pytany o to, kto zostanie premierem po wyborach, politolog odpowiada:
Jestem przekonany, że mimo wewnętrznych kłopotów, ostatecznie wyłoni go Platforma. Niekoniecznie zostanie nim jednak Donald Tusk. Już raz pokazał, przy okazji wyborów prezydenckich, że potrafi się wycofać i wskazać innego na kandydata PO.
- Więc może to być Grzegorz Schetyna? - zapytał dziennikarz wp.pl
Poczekajmy na listy wyborcze. Jeżeli ludzie kojarzeni z marszałkiem Schetyną zajmować będą na nich pierwsze miejsca, to faktycznie może to być realny scenariusz.
Premier: Raport Millera jeszcze przed wyborami
Platforma kusi piłkarzy
Janek Emigrant napisał list do premiera Tuska
Tusk na wyprzedaży. Kasia, nie Donald!
PO przymila się do ludowców

Paweł Lisicki: Rząd Tuska skalą nieudacznictwa bije na głowę poprzednie gabinety
Posłowie chcą odszkodowań za to, że zostali "internowani w Sejmie"
Donald Tusk gani Stefana Niesiołowskiego
Joanna Lichocka: System Tuska, aby się nie zawalił, potrzebuje pieniędzy
Andrzej Halicki: Chyba główną lekturą Jarosława Kaczyńskiego jest "Mein Kampf"


