Piotr Wittman
,
Fotorzepa
Minister transportu, podtrzymując decyzję członków komisji, odwołał Edmunda Klicha z funkcji przewodniczącego Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
Sławomir Nowak mówił w oświadczeniu:
W zasadzie nie było innego wyjścia, gdy komisja jednogłośnie podjęła taką decyzję. Wysłuchałem wszystkich stron i po wysłuchaniu uznałem, że nie ma możliwości polubownego rozstrzygnięcia sprawy.
Dla mnie najważniejsze jest to, by komisja pracowała w warunkach komfortowych. Konflikt w jej łonie stał się nie do zaakceptowania.
Mam wrażenie, że panu Klichowi ta decyzja też ulżyła, bo też miał wrażenie, że komisja nie może sprawnie w takiej sytuacji działać.
Edmund Klich w pierwszym komentarzu powiedział:
Jestem zadowolony z decyzji o odsunięciu go od prac w komisji i prawdopodobnie w najbliższym czasie sam bym zrezygnował. Nie da się przecież pracować w takim środowisku, prawda?
Tomasz Hypki ze „Skrzydlatej Polski” skomentował:
Odwołanie Edmunda Klicha z tej funkcji jest błędem z co najmniej trzech powodów: to jest jeden z najwybitniejszych specjalistów od badania wypadków lotniczych w Polsce. Okazał się dobrym organizatorem i uporządkował sprawy po swoim poprzedniku. Trzeci powód jest najważniejszy, zwolennicy teorii spiskowych będą mówili, że akredytowanym przy MAK był ktoś to został odwołany. Nie należało płk. Klicha odwoływać.
Redaktor Hypki od początku był zwolennikiem Edmunda Klicha. A że ten mijał się z prawdą choćby w kwestii nacisków na pilotów? Hypkiego to nie oburza.
Przy Obamie wszystko tak samo, tylko bardziej
Edmund Klich chce zostać senatorem
Prezydent USA w Polsce - internauci komentują, a Sławomir Nowak robi zdjęcia komórką
Sławomir Nowak wpada w koleiny Cezarego Grabarczyka?
Minister Nowak jedzie na wojnę z... zimą

Paweł Lisicki: Rząd Tuska skalą nieudacznictwa bije na głowę poprzednie gabinety
Posłowie chcą odszkodowań za to, że zostali "internowani w Sejmie"
Donald Tusk gani Stefana Niesiołowskiego
Joanna Lichocka: System Tuska, aby się nie zawalił, potrzebuje pieniędzy
Andrzej Halicki: Chyba główną lekturą Jarosława Kaczyńskiego jest "Mein Kampf"


