rp.pl zaloguj przez facebook zaloguj się załóż konto
O tym się mówi O tym się mówi

Agnieszka Romaszewska: W sprawie Smoleńska fakty zaczynają zastępować fikcję

Opublikowane 08 lutego 2012 15:01, napisane przez trzmiel
Umieść na Wykopie Umieść na Facebooku 0 1
Rafał Guz , Fotorzepa

Wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przypomina rolę, jaką w "wyjaśnianiu" katastrofy smoleńskiej odegrały niektóre media.

Najpierw piloci mieli mówić na nagraniu w czarnej skrzynce: "Tak lądują debeściaki" czy też "Jak nie wylądujemy, to mnie zabije". Potem, gdy okazało się, że takich słów w nagraniach nie ma, presję na pilotów miał wywierać generał Błasik. (…) Później jednak okazało się, że w tak zwanej strefie kokpitu oprócz ciała generała Błasika znajdowało się jeszcze kilkanaście innych ciał, nie było tam natomiast ciał niektórych członków załogi samolotu. Jest to kompromitujące, nie mam innych słów na określenie zachowania dziennikarza, który prowadzi taką narrację.

W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Agnieszka Romaszewska mówi, że ekspertyza Instytutu Sehna "uniewinniająca" generała Błasika to ważny moment, w którym:

Znaczna część dziennikarzy i obserwatorów przeszła ze świata kompletnej fikcji w świat faktów. Oglądanie tego, co zostało wykreowane w sprawie generała Błasika przez część mediów, i jak potem broniono za wszelką cenę "złej sprawy", było dla mnie jako dziennikarki ciężkim doświadczeniem profesjonalnym, ale i przeżyciem osobistym. Nie sądziłam, że coś podobnego w ogóle można robić.

Okazuje się, że przy braku jakichkolwiek potwierdzonych informacji można podawać do wiadomości publicznej pogłoski, na które nie tylko nie ma dowodów, ale które w dodatku zniesławiają zmarłego tragicznie człowieka

Romaszewska podkreśla:

Koncepcja, że "im gorzej, tym lepiej", nie jest, moim zdaniem, dobra w żadnej dziedzinie. Nie popieram dążenia do przemian w Polsce, których bodźcem miałaby stać się katastrofa, w jakiej znalazłby się nasz kraj. Nie jestem zwolenniczką takiego sposobu myślenia - niezależnie od systemu politycznego. Nie wierzę, że byłoby dla nas wszystkich zbawienne, gdyby kłamstwa w środkach masowego przekazu stały się jeszcze bardziej absurdalne, bo wtedy miałoby nastąpić ogólne, społeczne przebudzenie, coś w rodzaju mentalnej rewolucji. W związku z tym nie jestem też zwolenniczką skupiania się wyłącznie na tworzeniu tzw. alternatywnego społeczeństwa. Jak słusznie zapytał jeden z moich znajomych: "A czy będą alternatywne wybory?".

Autorka zauważa też:

W sprawach trudnych należy spotykać się w pół drogi. Nie znaczy to, że prawda zawsze leży pośrodku - prawda czasem leży pośrodku, a czasami po jednej lub drugiej stronie. Myślę jednak, że jakiekolwiek efekty w sferze działań społecznych może dać jedynie próba wyjścia do pewnej części naszego środowiska i dawania mu, jak mawiają Anglicy, "benefit of doubt", czyli "dobrodziejstwa wątpliwości". Być może ktoś rzeczywiście został zmanipulowany.

Jako wiceszefowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich muszę zachować wiarę w minimum dobrej woli w postrzeganiu reprezentowanego przeze mnie środowiska.

Źródło naszdziennik.pl
polecane przez Redakcję

Komentarze Sortuj od najnowszych od najstarszych

  • Jeśli przy takiej sprawie dochodzi to przekłamań przez "samocenzurującą" prasę, to co się dzieje z całą resztą artyk.
    08 lutego 2012 16:19 Jeśli

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Cytat

Dziś wiemy, że partia Ruch Palikota nie powstała w Sali Kongresowej, dzisiaj wiemy, że została ona zainicjowana w gabinecie premiera Donalda Tuska.(…) Wszystkie akcje, które Janusz Palikot wykonywał i wykonuje do tej pory, mają przykryć problemy, które Donald Tusk ma z rządzeniem. Mariusz Grzegorczyk, jeden z działaczy Ruchu Palikota, którzy przeszli do SLD

Wasze Głosy

  1. Nihil novi (sub Sole Peru), Okowita
  2. Kotecka niewinna, korupcyjne kłamstwo obalone, Okowita
  3. Muzeum Gejostwa odwiedza sypialnię filozofa, Łukasz Rogowski
  4. Wasze listy do redakcji, kfeu
nasze serwisy