rp.pl zaloguj przez facebook zaloguj się załóż konto
Kataryna Kataryna

Tyłem do obywatela

Opublikowane 07 września 2011 10:32, napisane przez kfeu
Umieść na Wykopie Umieść na Facebooku 6 15
Jakub Ostałowski , Fotorzepa

 

 

Wczoraj na stronie www.informacjapubliczna.org.pl opublikowano protokół z posiedzenia Kolegium ds. Służb Specjalnych, na którym omawiano „tarczę antykorupcyjną”. W kwietniu 2009 roku o protokół poprosiła Kancelarię Premiera – w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - Antykorupcyjna Koalicja Organizacji Pozarządowych i przez kolejne 2,5 roku usiłowała w sądach administracyjnych wyegzekwować prawo wglądu w ten dokument. Po przejściu pełnej sądowej „ścieżki”, zakończonej przegraną przez premiera kasacją w Najwyższym Sądzie Administracyjnym, udało się wreszcie władzy wydrzeć tak zazdrośnie schowany przed wzrokiem obywateli dokument, i dzisiaj każdy może sobie wyrobić opinię czym była „tarcza antykorupcyjna”, a przy okazji, co premier uznał za tak tajne, że w trosce o dobro państwa nie można było tego pokazać organizacjom walczącym z korupcją.

Na szczęście dla władzy, po 2,5 roku nikt już nie pamięta, o co szło, i nikogo nie obchodzi kto miał rację, więc w dokument (niecałe dwie strony o „tarczy”) wczytywać się będą tylko nieliczni maniacy. Przeciąganie takich spraw w nieskończoność zawsze się więc władzy opłaci, bo nawet jak ostatecznie zostanie upokorzona sądowym wyrokiem, a czasami i karą finansową (którą i tak zapłaci przecież nie ze swojej kieszeni) i będzie musiała kwit pokazać, dla nikogo nie będzie już to miało znaczenia, bo temat dawno zniknie z mediów.

Po 10 latach funkcjonowania ustawy o dostępie do informacji publicznej ciągle jeszcze nie jest ona prawdziwym narzędziem społecznej kontroli władzy, bo władza – jeśli chce – może się od udzielania informacji uchylić, niech sobie obywatel nie wyobraża, że coś naprawdę może.

 

Nie mam złudzeń, że dokładnie tak samo zachowałaby się każda władza, nie jest to jakaś szczególna cecha obecnej. Jedyna różnica jest co najwyżej taka, że gdyby to premier Kaczyński tak się migał przed jawnością i to jego trzeba było zmuszać przed sądem do respektowania prawa obywatela do informacji, byłby raban we wszystkich mediach i by się dwa razy zastanowił przy kolejnej odmowie. Tamten rząd był przynajmniej solidnie kontrolowany przez media. Tusk może sobie pozwolić na dużo więcej, i nie byłby politykiem, gdyby z tego nie korzystał. Problem jednak dotyczy całej klasy politycznej, filozofii władzy i relacji między nią a obywatelem. A te relacje najlepiej widać już w kampanii wyborczej, kiedy politycy ubiegają się u nas – wyborców - o swoje dobrze płatne stanowiska.

Dzisiaj do kandydatów startujących w najbliższych wyborach trafi kwestionariusz przygotowany przez Stowarzyszenie 61 z pytaniami o rozmaite kwestie dotyczące spraw, w których prędzej czy później parlamentarzyści – jeśli zostaną wybrani – będą musieli podejmować decyzje w naszym imieniu, i w naszym interesie. Kwestionariusze wypełnione przez kandydatów zostaną opublikowane na stronie www.mamprawowiedziec.pl, skąd wyborca chcący podejmować decyzje w oparciu o kryteria merytoryczne, a nie fotoszopowane plakaty z infantylnymi hasłami w rodzaju „Inteligentna czwóreczka”, będzie mógł dowiedzieć się wszystkiego o swoim kandydacie, a jeśli kandydat ubiega się o reelekcję, to także sprawdzić jego parlamentarną historię.

 

Słowem – kopalnia wiedzy dla tych, którzy chcą wybierać świadomie. Pytanie tylko czy politycy chcą, abyśmy wybierali świadomie? Sądząc po tym, jak idzie wyciąganie odpowiedzi na pytania – nie bardzo. Bo to i pomyśleć trzeba, i pokalkulować, do których poglądów politycznie będzie się przyznać, i błędy językowe posprawdzać. To może jednak lepiej ograniczyć kampanię do „słit foci” i ustawek z brukowcami. Kandydat na plaży pokazuje klatę, kandydat w księgarni pokazuje przestraszone córeczki – byle dalej od trudnych tematów. Co zresztą jest o tyle uzasadnione, że taki kandydat swoje poglądy może mieć, ale wyborców nie powinny specjalnie obchodzić, skoro nie obchodzą jego partii i jak przychodzi do głosowań, każe mu je schować pod groźbą straaaasznej kary finansowej – 1000 zł. Za taką cenę ostatnio poszło sumienie niektórych posłów PO w głosowaniu o aborcję.

Może więc faktycznie to co kandydat myśli i ma do powiedzenia, nie ma znaczenia, bo w Sejmie myśleć za niego będzie partia. Ja jednak lubię wiedzieć, kto się pcha do władzy, i lubię sobie czytać, co kandydaci odpowiadają w kwestionariuszu Stowarzyszenia 61, zwłaszcza ci mniej znani, którzy jeszcze muszą się przebijać i kwestionariusz wypełniają sami, szczerze, nie konsultując z nikim nawet ortografii.

Takie autentyczne, często z błędami językowymi, są najciekawsze. Polecam i zachęcam do wybierania tylko spośród tych, którym się chciało obywatelom na pytania odpowiedzieć. Ja sobie w tym roku obiecałam, że nie zagłosuję na kandydata, któremu się nie chciało wysilić i odpowiedzieć na kilka merytorycznych pytań, bo to znaczy, że albo nie potrafi odpowiedzieć, albo się wstydzi swoich poglądów, albo nie uważa, że jest mi to do wyboru potrzebne – w każdym z tych przypadków nie jest wart mojego głosu. A kiedyś trzeba zacząć go cenić.

Cztery lata temu, żeby zagłosować w wyborach – a w dniu wyborów byłam na Białorusi – musiałam wcześniej wpisać się na listę wyborców w polskiej ambasadzie, pobrać kwitek, załatwić sobie na miejscu transport z wioski do ambasady – żadne wybory wcześniej nie kosztowały mnie tyle zachodu. W tym roku nie chce mi się nawet wyjść z domu i powoli się z tego rozgrzeszam, bo dlaczego moim obywatelskim obowiązkiem ma być wybranie, któremu spośród niestarających się wcale o mój głos kandydatów zafunduję pensję, o jakiej sama mogę tylko marzyć, za którą on przez cztery lata będzie realizował życzenia swojego partyjnego szefa?

 

 

Źródło wsieci.rp.pl
polecane przez Redakcję

Komentarze Sortuj od najnowszych od najstarszych

  • Zarówno kulisy polityki jak i wyborów jej przedstawicieli są aktem albo determinizmu albo bezkrytycznej miłości albo zwątpienia albo nadziei. W efekcie cynizm polityki jest dla bardziej wrażliwych, układem bezwzględnych interesów, które tworzą władzę elit o takiej lub innej preferencji ideologiczno-towarzyskiej. Nie ma co liczyć na idealistyczne wyobrażenia o szlachetnych pasjonatach, pragnących czynić bezinteresowne dobro dla uwznioślenia pojęcia gatunku człowiek oraz poprawy jego doczesnego istnienia. Owszem na pewno zdarzają się wyjątki o mentalności Siłaczki czy doktora Judyma, których może pomiędzy wierszami formularzy odnajdzie pani Kataryna, czego jej życzę. Natomiast jako aneks do swojej wypowiedzi polecam film który wczoraj wyemitował Canal+ pt. W krainie pieniądza. Dla wyznawców każdej opcji, ku przestrodze i ku refleksji oraz aby nie myśleć, że tylko w Polsce niektórzy lubią hazard na rozmaite konteksty rzeczywistości.
    08 września 2011 19:30 brówka
  • kataryno! co sie z Panie dzieje! Był czas gdy otwierajac komputer najpierw szukałam nowych wpisów na Pani blogu,a dzis?Tygodniami milczenie a wreszcie jak sie Pani zechce odezwać to z wypowiedzi bije taki chłód i rezygnacja,żeby nie powiedziec całkowite dezinteressment sprawami kraju.A tu dzieja sie rzeczy wazne,smetne i coraz watpliwsze sa recepty na poprawę sytuacji.Takie osoby jak Pani nie powinny milczec i uprzyjmowac postawy biernego obserwatora a przeciwnie analizowac ,drążyć ,przekonywac a na refleksję jeszcze bedzie czas.A wiec Pani Kataryno do dzieła niech nam Pani przypomni swoje"niegdysiejsze" wystąpienia bo mówiąc patetycznie "ojczyzna w potrzebie "a każdy mądry ,zatroskany głos na wagę złota jak nigdy dotąd.Tylko błagam niech Pani porzuci chwilowe fascynacje zrodzone z osobistych sympatii,jak to się Pani niedawno zdarzało tylko przywróci swój dawny ton i głębię analizy ,ktora przyprawiała jednych o szbsze bicie serca a u drugich powodowała wzywanie do ujawnienia tak mądrej i niebezpiecnej blogerki liczymy i czekamy na dawną Katarynę wciaz jeszcze aktywna i ufna seniorka.
    08 września 2011 16:38 zofia Żurek
  • defetystka
    08 września 2011 08:15 knock.out.4
  • to siedź w domu !
    08 września 2011 06:52 gadu
  • Pisy szczekają, a Kataryna idzie dalej...
    08 września 2011 02:56 jww
  • Dobrze byłoby aby znajomi królika powypełniali kwestjonarusze i znać ich poglądy ale jesli Kataryno zlecą innym osobom wypełnienie kwestjonarjusza to i tak nie poznamy karierowczów pogladów. Jedynie rozsadne rozwiazanie to głosować na listy partyjne i okreslone osoby. Listy paryjne PIS-u to już jest okreslony program i gwaranca wypełnienia jego przez PIS. Rządzenie partii PO w kraju to same zawody ludzkie a poprawa bytu tylko aministracji i korupcjogennym strukturom.
    08 września 2011 00:42 Slon w porcelanie
  • te wybory ida o zbyt duza stawke aby pozostac w domu! zachecam doglosowania na PIS.
    07 września 2011 23:36 J
  • Po pierwsze-tamten rząd (PIS-u) nie był "solidnie kontrolowany przez media" tylko permanentnie przez media niszczony. Autorka takim sformułowaniem fałszuje rzeczywistość. Po drugie - "parlamentarzyści podejmują decyzje w naszym interesie"? Nieprawda.Podejmują je w partykularnym interesie własnej partii. Interes partii nie musi być interesem Polski. To widać. Albo Kataryna jest strasznie naiwna albo próbuje nam robić wodę z mózgu. To żenujące.
    07 września 2011 23:15 Beata
  • A ja namawiam serdecznie aby NIE IŚĆ DO WYBORÓW W TUSKOLANDII. Tylko dramatycznie niska frekwencja skłoni polityków do patrzenia innym na ręce, bo wtedy bardzo NISKI MANDAT SPOŁECZNY da do zrozumienia o możliwości utraty władzy. Głosy popierające głosowanie nawet na mniejsze zło są przyzwoleniem na funkcjonowanie właśnie mniejszego zła. A z tego mniejszego zła politycy chcący większych profitów będą zdradzali własne partie i przechodzili do innych zapominając, że dostali mandat z listy partyjnej. Z ło będzie wtedy normalne, nie mniejsze.
    07 września 2011 21:17 CezyT
  • Drogi Plokryfie! Rozbawił mnie Twój komentarz. Piszesz: "W ten sposob mozna pokazać: interesuję się życiem publicznym i uczestniczę, ale odmawiam głosowania na "mniejsze zło", politykę i polityków takich, jakich mamy". A komu chcesz to pokazać? A kto ma to zobaczyć? Politycy? Mają to chyba w nosie. Dziennikarze? Chyba jeszcze bardziej. Takie podejście sprzyja klikom, małym grupom cwaniaków, którzy żerują na nas. W ten sposób oddajesz im władzę. Polityków mamy takich jakich mamy i tylko z nich możemy, musimy wybierać. Możesz to nazywać jak chcesz: mniejsze czy większe zło lub dobro. Ale taka jest rzeczywistość i jeśli chcesz to możesz ją zmieniać. Jeśli nie to znaczy że wyrażasz na to zgodę. Ale nie chowaj głowy w piasek! Prawie parsknąłem śmiechem czytając Twoje "Znacznie skuteczniejsze od pozostania w domu bedzie oddanie głosu celowo niewaznego " Skuteczniejsze? Dla kogo? Dla tych małych sprawnych szajek i klik! To co piszesz to oznaka bezsilności i strachu przed podejmowaniem decyzji, bo a nuż się pomylę. W zyciu rzadko spotyka się ideały, ale żyć musimy, pracować, podejmować decyzje itd itd. Odwagi! Podejmij decyzję! Jeśli nie wiesz na kogo głosować, kieruj się sercem i intuicją. Najwyżej się pomylisz, ale tym się nie przejmuj, bo mamy prawo do popełniania błędów. Bądz jednak aktywny i szczery w stosunku do samego siebie. To znacznie efektywniejsze niź chowanie głowy w piasek i oddawanie własnych decyzji w cudze ręce.
    07 września 2011 19:10 Bogdan
  • Droga Kataryno, tylko od Was zależy, czy Polska pozostanie bagnem, w którym władza jest bezkarna. Nagłaśniajcie, protestujcie, wymagajcie do skutku, tak jak pokolenie wcześniej - tylko tym razem nie sprzedajcie wolności za ciepłe posadki. pozdrawiam z zagranicy
    07 września 2011 17:00 Zagraniczny prześmiewca
  • Jeśli partie polityczne zamierzają skłonić niezdecydowany elektorat do głosowania to nie w taki sposób. Odgrzewając po raz kolejny te same schematy w kampanii nie dają możliwości zainteresowania się bieżącym życiem politycznym niezdecydowanym. W tym miejscu muszę pochwalić PO za niekonwencjonalną kampanie. Są obecni nie tylko w mediach ale także w internecie. Wypuszczają ciekawe aplikacje internetowe jak np. Platformuła (platformula.pl)
    07 września 2011 16:22 Cyrus
  • Droga Kataryno namawiam do pójścia jednak do lokalu wyborczego. Znacznie skuteczniejsze od pozostania w domu bedzie oddanie głosu celowo niewaznego (np. nadliczbowa ilość krzyzyków na karcie do głosowania z odpowiednim dopiskiem). W ten sposob mozna pokazać: interesuję się życiem publicznym i uczestniczę, ale odmawiam głosowania na "mniejsze zło", politykę i polityków takich, jakich mamy.
    07 września 2011 15:29 plokryf
  • Wczoraj przeczytałem taki komentarz na agorowym blogu @Kataryna [i]Wyborcy są jak parkingowi. Mogą prowadzić rejestr samochodów, ale nie mają wpływu na to, kto wjeżdża i wyjeżdża z parkingu w tym wypadku z Sejmu...[/i] Przy obecnej ordynacji wyborczej jest to najszczersza prawda. Niestety.
    07 września 2011 14:35 niedoinformowany
  • Bardzo dobre.
    07 września 2011 14:28 bezduszny

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Cytat

Dziś wiemy, że partia Ruch Palikota nie powstała w Sali Kongresowej, dzisiaj wiemy, że została ona zainicjowana w gabinecie premiera Donalda Tuska.(…) Wszystkie akcje, które Janusz Palikot wykonywał i wykonuje do tej pory, mają przykryć problemy, które Donald Tusk ma z rządzeniem. Mariusz Grzegorczyk, jeden z działaczy Ruchu Palikota, którzy przeszli do SLD

Wasze Głosy

  1. Nihil novi (sub Sole Peru), Okowita
  2. Kotecka niewinna, korupcyjne kłamstwo obalone, Okowita
  3. Muzeum Gejostwa odwiedza sypialnię filozofa, Łukasz Rogowski
  4. Wasze listy do redakcji, kfeu
nasze serwisy