Jakub Szymczak
,
Gość Niedzielny
Pod Pałacem Prezydenckim, 11 miesięcy po tragedii smoleńskiej, zebrało się kilku chłopaków z pianą na ustach, by dla żartu, a jeszcze bardziej – medialnego rozgłosu, wykpić tych, którzy co miesiąc palą znicze i składają kwiaty na Krakowskim Przedmieściu. Chorzy chłopcy wymyślili, że tym razem będą tam czczić kolejne urodziny Chucka Norrisa. Problem w tym, że Norris to temat modny i zabawny, tyle że dobrych kilka lat temu.
Przewodnik stada śmiesznych inaczej – Dominik Taras po raz kolejny pokazał się jako człowiek bez happenerskiego talentu. Cała ta mikro manifa zorganizowana została bez cienia pomysłu na to, jak przyciągnąć pod Pałac Prezydencki mniej rozgarniętą od Tarasa młodzież na 3 promilach, bo tyle trzeba, by zostać członkiem grupy docelowej. Jak osiągnąć taki stan, pokazuje film instruktażowy na youtube.pl, na którym Taras bełkocze o szykanowaniu go przez policjantów czy strażników miejskich, którzy na swoje nieszczęście próbowali z nim porozmawiać. Jednym z punktów kulminacyjnych jest moment, gdy człowiek-flaszka rzuca się na chodnik z krzykiem, a potem wstaje i znowu się zatacza.
Trudno powiedzieć, czy to wtedy ostatnie szare komórki, które pozwalały mu odróżnić butelkę od muszli klozetowej, uległy ostatecznej degradacji. Dość powiedzieć, że dziś Tarasowi myli już się wszystko. Śp. prezydent Lech Kaczyński z Chuckiem Norrisem, Palikot z politykiem, a on sam z Jerzym Urbanem. Inna sprawa, że patrząc na zdjęcia z Krakowskiego ta ostatnia pomyłka jest coraz bardziej uzasadniona. Obaj panowie mają identyczny sposób wachlowania twarzy.
Sandra Saakaszwili: Maria Kaczyńska była osobą godną naśladowania
Transparenty gorsze od zabójstwa?
Jan Filip Libicki coraz bliżej Platformy?
Sprawa inwigilacji prezydenta Kaczyńskiego przez ABW - komentarze
Demonstracje przed ambasadą rosyjską - zatrzymany dziennikarz

Paweł Lisicki: Rząd Tuska skalą nieudacznictwa bije na głowę poprzednie gabinety
Posłowie chcą odszkodowań za to, że zostali "internowani w Sejmie"
Donald Tusk gani Stefana Niesiołowskiego
Joanna Lichocka: System Tuska, aby się nie zawalił, potrzebuje pieniędzy
Andrzej Halicki: Chyba główną lekturą Jarosława Kaczyńskiego jest "Mein Kampf"


